„Pour que l’esprit vive” (Aby duch mógł żyć)
Pamięci Ludmiły Murawskiej – Péju oraz Lily Pastré
„Po latach dostałam od Czapskiego obraz gwasz Ślepa z Marsylii. Szok. Ona zupełnie z Osmędeuszowej rodziny – siostra Odcedzonej. Lata temu odcinając się od Czapskiego nie wiedziałam, że właśnie się do niego zbliżam”. – mówiła Ludmiła Murawska Péju w wywiadzie udzielonym Mirosławowi Supruniukowi.
Spotkała tego „wysokiego, z czerwonymi oczami” w roku 1938, kiedy to do pracowni Czapskiego zabrał ją Ludwik Hering, jej wuj– malarz, pisarz, reżyser, inscenizator i scenograf w Teatrze na Tarczyńskiej i Teatrze Osobnym. To on po śmierci jej ojca, w roku 1941, został opiekunem Ludmiły i miał wpływ na jej malarstwo.

Odcedzona, o której wspominała Ludmiła, to postać z „oratorium szyldowego” pt. Osmędeusze autorstwa Ludwika Heringa i Mirona Białoszewskiego ze scenografią Ludwika Heringa. Po raz pierwszy przedstawienie pokazano publicznie w 1961 roku w Warszawie w Klubie Hybrydy w ramach programu trzeciego Teatru Osobnego. W sztuce wystąpili: Białoszewski i Murawska.
Historia miłości sztukmistrza podwórkowego Sylwestra, który – aby poślubić Teosię, zamordował cmentarną żebraczkę Katakumbową, była opowiadana i odgrywana przez parę aktorów przy pomocy malowanych „szyldów” zakrywających twarze i torsy aktorów. Szyldy zawieszała na sobie „druga osoba przedstawiająca do wtóru pierwszej – gadającej”. Te szyldy zaprojektowała i wykonała Ludmiła Murawska.
Ślepa z Marsylii
W 1980 roku Ludmiła Murawska wyszła za mąż za Marcela Péju. W prezencie ślubnym nowożeńcy otrzymali od artysty właśnie obraz Ślepa z Marsylii.

© Fot. Elżbieta Skoczek . Spadkobiercy Józefa Czapskiego. Zabrania się kopiowania fotografii.
Józef Czapski szkice do obrazu wykonał w Prowansji, w czasie pobytu u Lily Pastré w 1954 roku.
Hrabina Lily Pastré (ur. 9 grudnia 1891, zm. 8 sierpnia 1974) była francuską filantropką i mecenasem sztuki. Podczas II wojny światowej udzielała schronienia wielu artystom, w tym także żydowskim, w swoim Château Pastré w Montredon. Po wojnie zainicjowała Aix-en-Provence Festival, coroczny festiwal operowy w Aix-en-Provence.
Józef Czapski poznał ją w latach 20. XX wieku dzięki swojej bliskiej znajomej Dolly Radziwiłł. Paryska rezydencja Lily i Jeana Pastré, jej męża, sąsiadowała przy bulwarze de la Tour- Maubourg właśnie z domem książąt Radziwiłłów.
W rozmowie z Piotrem Kłoczowskim prawie 90-letni Czapski tak mówił o Lily:
„Ona miała [na południu Francji- przypis ES] tam swój pałac – była bogata nie tyle ona, ile jej mąż – i tam zaprosiła mnie ze Strzałeckim na dwa miesiące malowania, żeby tam u nich siedzieć. No i siedziałem. To było tuż pod Maryslią. W Paryżu miała un hotel prive . Nie była mądra, ale była bardzo dobra i miła, coraz kogoś przygarniała”.
Przygarnęła także Czapskiego, zapraszając go na plenery do swojej posiadłości w Montredon i pomagając , by swoje obrazy mógł pokazywać na wystawach. W 1930 roku, kiedy kapiści przygotowywali wspólną wystawę w Galerie Zak , patronowała jej właśnie Lily Pastré.
W 1932 roku dzięki kontaktom i wsparciu księżnej, Czapski miał swoją indywidualną wystawę w Paryżu w Galerii Vignon (przy 17 rue Vignon).
Galerię prowadziła Myriam Bordes, która znana była jako Marie Cuttoli. Jej paryski dom przy Rue de Babylone 55 był wypełniony dziełami artystów m.in. Picassa, Braqua. Po jej śmierci dom niszczał, aż do 1969 roku. Wtedy posiadłość kupili Yves Saint Laurent i jego partner, Pierre Bergé.
Po II wojnie światowej… Dwa światy: Château Pastré w Montredon i ulice Prowansji
Po II wojnie światowej Czapski odnowił kontakty z Lily Pastré.
Wraz ze swoją siostrą Marią byli częstymi gośćmi w jej marsylskiej posiadłości. Czapscy byli zaprzyjaźnieni z jej dziećmi, w szczególności z Nadią i Pierrem, a także z matką Lily, z Louise „Verą” Marie Sophie Magnan (urodzoną 7 stycznia 1869 roku w Paryżu, zmarłą 20 września 1955 roku w Marsylii).
Gdy przyjeżdżali po II wojnie światowej do Marsylii, Maria i Józef korzystali z gościny rodziny Pastré. Zabytkowy budynek Château Pastré (otoczony parkiem, który zajmuje ponad 112 hektarów) jest dzisiaj niezamieszkały i niszczejący. Gmina, która odkupiła od rodziny te tereny wraz z budynkami zadbała jedynie o Ville Provençale (stworzono tutaj ekskluzywny hotel dla gości), zaś Château Pastré nadal czeka na lepsze czasy. Był plan utworzenia inkubatora kulturalnego w 2021 roku, zaś w 2026 roku został na jeden wieczór udostępniony w ramach działań teatralno-edukacyjnych.
Ojcem Marie-Louise Double de Saint-Lambert (zwanej Lily) był Paul Double (1868-1935). Jej dziadkami ze strony ojca byli Léon Double i Marie Prat (1849-1939), której rodzice, Anne Rosine Noilly-Prat i Claudius Prat (1814-1859) brali udział w tworzeniu i rozwoju marki Noilly Prat (wybornego francuskiego wermutu).
Jej matka, Louise Véra Marie Sophie Double Saint Lambert (z domu Magnan) (1869 – 1955) była córką Hélène Haritoff (1844 – 1918) i generała Léopolda Magnan, wnuczką Bernarda Pierre’a Magnana, marszałka Francji.
Matka Very, Helena Haritoff (Heritova) urodziła się w Moskwie w 1844 roku . Często wspominano, że to właśnie rosyjskie dziedzictwo obdarzyło Lily, owym zamiłowaniem do celebrowania życia, niepohamowaną pasją do artystów i bezgranicznym entuzjazmem .
Lily Pastré została zatem dziedziczką fortuny związanej właśnie z produkcją wermutu Noilly Prat. Czapski poznał zarówno jej męża, ojca i matkę. Wraz z Marią Czapską, siostrą, był na pogrzebie matki Lily, Véry Magnan w 1955 roku.
14 maja 1918 roku Lily wyszła za mąż za ukochanego, o 3 lata starszego Jeana Pastré. Dzięki temu małżeństwu otrzymała tytuł hrabiny i weszła do świata francuskiej arystokracji.
„Gorące uczucie i wyjątkowa bliskość, które łączyły Jean Pastrégo i Lily w pierwszych latach małżeństwa, z czasem ustąpiły miejsca wzajemnemu szacunkowi i uznaniu. Jednak w miarę upływu lat mieli coraz mniej wspólnych pasji. Lily uwielbiała muzykę – a przede wszystkim muzyków – podczas gdy Jean nie przepadał za wieczorami w sali koncertowej. Ona kochała wernisaże sztuki współczesnej; on towarzyszył jej, bo ona na tym nalegała, ale wychodził, nawet nie rzuciwszy okiem na wystawiane dzieła”.
Mieszkali w Paryżu, zaś letnie miesiące spędzali w majątku męża w Montredon. Na świat przyszły ich dzieci: Nadia, Nicole i Pierre. Gdy Jean Pierre zdradził Lily z jej najbliższą przyjaciółką, rozkład małżeństwa został formalnie przeprowadzony w grudniu 1940 roku. Lily w wyniku rozwodu otrzymała posiadłość w Montredon: 3 budynki wraz z parkiem ponad 112 hektarów, ale straciła figurę (roztyła się), zaczęła nadużywać alkoholu. Do końca życia przeżywała ten zawód miłosny.
Podczas okupacji ta „niezwykła kobieta” jak o niej mówili artyści i jej wnuk Olivier Pastré, przekształciła swój marsylski dom w azyl dla żydowskich artystów: Clara Haskil, André Masson, Moïse Kisling i Franz Hessel znaleźli tam schronienie. Lily Pastré założyła stowarzyszenie wspierające twórczość artystyczną „Pour que l’esprit vive” (Aby duch mógł żyć). W 1942 roku zorganizowała nawet w swojej posiadłości wykonanie „Snu nocy letniej ” Jacques’a Iberta z orkiestrą złożoną niemal wyłącznie z muzyków żydowskich, tuż pod nosem nazistowskich oficerów obecnych na koncercie.
Wspierała odrzuconych i ściganych przez Niemców. Przyjmowanie i ratowanie wygnańców (w tym także Żydów) dawało jej powód do życia i motywację, by wznieść się ponad własne ograniczenia. W chwilach największej rozpaczy spowodowanej wojną, utratą męża, ratowanie innych nadawało sens jej życiu.
Po wojnie ponownie próbowała ułożyć swoje życie. Jako rozwódka napotkała liczne problemy towarzyskie, gdyż małżeństwo z Pastré zapewniało jej jednak określony status. Po rozwodzie utraciła tę pozycję i uświadomiła sobie, że w nowej sytuacji musi na własną rękę znaleźć uzasadnienie i siłę napędową do własnego wyzwolenia. Chroniona murami swojej posiadłości – z dala od wścibskich spojrzeń i towarzyskich plotek – dysponowała hartem ducha i energią, by poszukać dla siebie roli innej niż ta, której odmawiali jej mężczyźni. Nie martwiąc się o finanse i wiedząc, że może liczyć na pokaźny dochód z firmy Noilly-Prat, postanowiła nadać swojemu życiu nowy kształt. Zafascynowana artystami i urzeczona muzyką, oddała swój majątek oraz wiejską posiadłość na ich usługi; przyjmowała ich jak dawnych przyjaciół domu, oferując im wytchnienie przy suto zastawionym stole oraz możliwość spokojnej pracy w otoczeniu wspaniałej scenerii.
W 1954 roku właśnie z jej gościny „by malować z natury” skorzystał Józef Czapski. Jak pisał w 1955 roku, do swojego przyjaciela Ludwika Heringa, w tamtym czasie (w latach 20 XX wieku, gdy był pierwszy raz w Montredon) odczuwał jeszcze niemoc twórczą i niewiele skorzystał z otaczających go pejzaży. Kiedy powrócił do malarstwa po II wojnie światowej, to właśnie ponowne zaproszenie go do Château Pastré, we wrześniu 1954 roku, przywołało tamte chwile i odczuwał niepokój, czy tym razem – mając 58 lat, podoła tej pracy „w naturze”, w pejzażu.
1954 rok. Czapski w drodze do Marsylii
W czwartek 26.08.1954 roku Józef Czapski przyjechał pociągiem z Roussille do Nîmes. Tu narysował w dzienniku Pałac Sprawiedliwości. Następnego dnia wsiadł znowu do wagonu i ruszył do Marsylii, do Montredon. Po krótkim odpoczynku pojechali z Lily Pastré na długi spacer po ścieżkach na trasie Montredon – Calanques. To był spacer wymagający od niego dużego wysiłku fizycznego. Zaopatrzony w szkicownik robił intensywnie notatki malarskie i szkice do przyszłych obrazów. Według zapisów w dzienniku pierwszym obrazem namalowanym z tych notatek był ten nazwany Lily w skałach, ale nie będąc zadowolonym po pierwszym dniu pracy odnotował, że to „kicz”. Postanowił jednak nadal nad nim pracować. Odnotował w rezultatach tygodnia także pierwszy rozpoczęty „pejzaż z pamięci” . Szkicował także rybaków w kantynie na plaży i trzy postacie idące długą, obsadzoną platanami aleją.
Z dziennika artysty dowiaduję się z poniedziałkowej notatki 30 sierpnia 1954 roku, że w posiadłości Pastré jest „za dużo ludzi, za dużo gadania, za dnia przede wszystkim jedzenie i picie niepotrzebne znowu”.
„U Lily – w przeciwieństwie do rodzin mieszczańskich, w których posiłki mają dość oficjalny charakter – nie obowiązywał żaden protokół ani sztywny harmonogram, gdyż gospodyni była osobą niezwykle tolerancyjną i otwartą. Można było zasiąść do stołu o czwartej po południu, zjeść kolację o północy, a potem biesiadować aż do białego rana. Każdy robił dokładnie to, na co miał ochotę: zostawał w swoim pokoju, by pracować, albo spędzał czas w towarzystwie innych gości. Matka nie stawiała nikomu żadnych wymagań; panowała całkowita swoboda” – mówił Pierre Pastré .
Wieczorem w niedzielę księżna zorganizowała koncert. Czapski odnotował: „Miła wiolonczelistka, Bach…”. W czasie koncertu szkicował intensywnie w kajecie, w swoim dzienniku artystkę . Tą miłą wiolonczelistką była Eliane Magnan (urodzona w 1921 – zmarła 21 grudnia 1990) zaprzyjaźniona i spokrewniona z Lily i rodziną. Czy zagrała 6 suit na wiolonczelę solo J.S. Bacha, które potem nagrała na winylowej płycie? Być może…

Malowanie z natury i sceny codzienności
„Mam dwa tygodnie by próbować maksymalnie robotę pamięciową i z natury (czy mnie na to będzie stać, tego się nie wie, albo odwrócić kolejność” – zapisał w dzienniku w tych dniach pobytu w Montredon.
O swojej pracy z tego czasu, opisując obrazy, które namalował tak pisał w liście w 1955 roku do Ludwika Heringa:
„Morze zielone, niebo cytrynowe z różowym w orange przechodzącym bokiem prawym i fioletową ukośną chmurą na skałach czarnoszarych i resztce bunkru przez Niemców zrobionego . 3 osoby przy stoliku zielonym jedzą kolację, obok kelner w białym kitlu, który tu jest położony fioletem. Płotno jest mocne i bardzo proste – położenie nieszarpane, bez wyskakujących białych centek płótna. Na niebie biały sierp księżyca To, zdaje się, najlepsze płótno tego typu”.
2 września 1954 roku zaczął malować dwa płótna z pamięci . 4 września w sobotę rano wyjechał do Sainte Baume, gdzie między innymi rozmawiał z „ciekawym żydem”. W dniach pomiędzy 5 września a 16 września malował pejzaże (między innymi Montredon). 16 września zobaczył starą kobietę z białą laską, która siedziała przy stoliku. Zrobił rysunek. Przeniesie go potem na duży karton.
17 września 1954 roku, po południu pojechał do Aix (Aix-en-Provence). Następnego dnia (18 września) rozpoczął na dużym kartonie „Ślepą z Marsylii” (gwasz).
Zapisał, że rano malował „ślepą” taki „rozpęd spokojny”, potem pojechał do Marsylii kupić jeszcze duże kartony. Po południu jego obrazy oglądał „Jerome Hill z Cassis. ”
Dwa dni przerwy i znowu wyszedł w plener pracować nad pejzażem. W te dni pracował na zmianę nad pejzażem Montredon i Ślepą. W przypadku pejzażu zapisał: „Praca żywa w idealnych warunkach, cicho bez wiatru od morza.”. Po dniu pracy : „zamurowanie, zmęczenie”.
Umieścił listę namalowanych obrazów, które powstały w czasie tego pobytu. Zapisał: „Co robiłem tu od 17.09. do 20.09.1954 r.?” I nakreślił listę 9 miniatur obrazów i wśród nich pojawiła się oczywiście „Ślepa z Marsylii”.
Do Paryża Czapski wrócił 21 września, w wagonie zrobił trochę notatek malarskich. Po przyjeździe malował – jak napisał do Ludwika „dorywczo”, bo wpadł „w ludzi i sprawy”. Mnóstwo spotkań – choćby to 24 września, gdy jadł w Paryżu kolację u Joli Wańkowicz de Boisgelin, a w kolejnych dniach spotykał się z Kotem Jeleńskim, Maciejem Morawskim, Romanowiczami, Dimitrijewiczami, rozmawiał z Giedroyciem, z Jeanem Colin był w galerii, pisał listy (m.in. do Lily Pastré), dzwonił do Józefa Zielickiego, pisał artykuł. Robił także porządki w farbach, w swoim pokoju. Codzienność Czapskiego…
Dorywczo więc starał się malować: portrety Joli Wańkowicz, Anki Mühlstein (męczył się nad nim), scenę W kawiarni , martwą naturę, na bazie szkicu wklejonego do dziennika: stół a na nim dwie gruszki, winogrona i Praczkę . Zaczął także kolejną „ślepą”. Tym razem „na dużym płótnie” . Jak wynika z zapisów w dzienniku pracował nad obrazem przez kilka dni. Pisał o tym obrazie do Ludwika Heringa i obiecał przesłać mu fotografię.
5 października był wernisaż wystawy Jeana Colin d’Amiens w paryskiej galerii. Nie czuł się w tych dniach najlepiej, bo dopadła go grypa, ale uczestniczył w nim wraz z Marynią. Potem, przez kolejne dni leczył się, ale też malował.
Dokładnie 6 października odnotował, że „rysuje pędzlem na płótnie ślepą” . Wrócił do płótna w sobotę 9 października i w kolejne dni aż do 13 października nad nim pracował.
To czas kiedy w Paryżu jest Jean Colin, z nim udaje się do Konstantego Brandela . Szkicuje w dzienniku portret Remizowa oraz Żebraka w metrze. Na podstawie tego szkicu powstanie obraz (dzisiaj w kolekcji w Muzeum Narodowym w Poznaniu).
Rozpoczął ostatnie przygotowania do wystawy w Galerii Benezit, którą ma zaplanowaną na listopad. Rozesłał zaproszenia.
25 i 26 .10. 1954 spotkał się w Paryżu z Lily Pastré. W dzienniku zapisał, że ma u niej dług w wysokości 20 000 ffr.
Czy zdawał sobie sprawę z kłopotów finansowych księżnej Lily jakie zaczęły dotykać rodzinę Pastré?
Musiała zmierzyć się od początku lat 60 XX wieku z faktem, że posiadłość w Montredon to dla finansów rodziny zbyt duże wyzwanie.
Wpływy ze sprzedaży wermutu z roku na rok malały, Francuzi i inni kontrahenci zakochali się w winach. Zarządca jej spraw informował ją, podobnie jak wielokrotnie czynił to jej syn Pierre, z powagą i stanowczością – że jej sytuacja finansowa nie pozwala już na prowadzenie otwartego domu czy wydawanie wystawnych przyjęć. Oświadczył, że musi teraz zacząć żyć skromniej.
W grudniu 1959 roku Lily zwierzała się Borysowi Kochnie: „W Montredon panuje cisza i samotność, a tamtejsza harmonia znów otuliła mnie swą kojącą łagodnością. Wyrzekam się wszystkiego, by choć trochę dłużej zachować ten stan. Wszystkie kwiaty zwiędły, opadły ostatnie liście…”
Mimo kłopotów finansowych Lily znajdowała ukojenie w świadomości, że miała „szczęście kochać i dzielić się tak wieloma rzeczami, że dożyła swoich dni otoczona wspaniałymi wspomnieniami, bo iluż ludzi może pochwalić się tym, że gościło i pomagało tak wielu artystom, twórcom i wspaniałym muzykom, jak ona przez większość swojego życia? I kto może powiedzieć, że wspierał tak wielu bliskich przyjaciół, nie tylko słowami, ale i czynami?”
Pomimo kłopotów, nadal pomagała (aż do swojej śmierci) swoim przyjaciołom. Tym najbliższym. Do nich należało rodzeństwo Czapskich.
Informacje o Lily zaczerpnięte m.in. z książki Laury Kressmann „Lily Pastré, la Bonne-Mère des Artistes” wydawnictwo Gaussen, 2014
Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego









