1956 – Magie Rouge i Michel de Ghelderode

[…] już po paru dniach malowania moje życie jakby nabrało trochę rytmu, który straciłem, i poczucie sensu, które też wytraciłem.-  z listu Józefa Czapskiego do Stanisława Vincenza (27 marca 1951 r. )

Marii i Tobiaszowi poświęcam

Historia przyjaźni Czapskiego z dramaturgiem belgijskim

„Wielki malarz wszedł w moje życie!” – napisał  Michel de Ghelderode.

Dyrektor Robert Giron 7 sierpnia 1954 roku przesłał do Józefa Czapskiego na paryski adres Anatola Mühlsteina, list zapraszający do przygotowania wystawy w Palais des Beaux-Arts w Brukseli. Można więc przypuszczać, że za wystawą lobbował polski dyplomata, bliski znajomy malarza.

7 marca 1955 roku o godz. 18 Józef Czapski wyjeżdża z Paryża do Brukseli . Tam od 12 marca do 23 marca prezentuje swoje obrazy i rysunki . W stolicy Belgii goszczą go – na drugim piętrze w pokoju, przy rue Saint Georges – Halina i Kazimierz Czarnoccy.

9 marca 1955 roku notuje Czapski w dzienniku listę spraw m.in. wysłać zaproszenie do Claude Backvisa, ale też ma w planach spotkanie z Ghelderode. Pod datą zaś 14 marca o godzinie 17.30 zanotował: „kawiarnia BA Ghelderode”. Niestety do tego spotkania nie doszło. Dramaturg zachorował.

Florimond Bruneau

 

Potwierdza to także korespondencję de Ghelderode’a z Józefem Czapskim. Z listu dowiadujemy się, że ich przyjaźń zaczęła się dzięki malarzowi belgijskiemu Florimondowi Bruneau (1877–1956):

„Bo z przyjaźnią jest jak z miłością: miłość od pierwszego wejrzenia istnieje, której nie da się cofnąć! I doświadczyliśmy jej, jak sądzę, kiedy opatrznościowy Bruneau z głową starego anioła przyprowadził Cię do mojego domu”.

I rzeczywiście znajduję ślad w dzienniku. W czasie pobytu w Brukseli Czapski wpisuje adres 21 rue de la Marne. Tam mieszka Florimond Bruneau (malarz). Czapski zachowuje jego wizytówkę.

Codziennie polski malarz jest w Palais des Beaux-Arts, pilnuje swojej wystawy, rozmawia zapewne z tymi, którzy się na niej pojawiają. Próbuje sprzedać obrazy, rysunki. Siedzi ze szkicownikiem i obserwuje, szkicuje ludzi oglądających jego prace. Zaprezentował tu 28 obrazów i 42 rysunki. Widzowie oglądają m.in. Ślepą, Smutnego fryzjera, Kloszarda, Krzesła, Błękitne morze i Patricię Neway (dwa obrazy).

21 marca 1955 r. zapisał w dzienniku: „Fura ludzi – ani jeden obraz niesprzedany; zmęczenie i przygnębienie” .

Na szczęście 23 marca (w ostatni dzień wystawy) sprzedaż ruszyła, ale umieścił także zapis, że przed powrotem do Paryża ma spotkać m.in. Michela de Ghelderode i Florimonda Bruneau, a także Claude Backvisa i Mariana Pankowskiego . Tego dnia o godz. 15 je „obiad u tego malarza”. Czy to wtedy otrzymał „Contes du Pays d’Ath” napisaną przez Florimonda Bruneau, ze wstępem Michel de Ghelderode, wydaną w Brukseli w 1954 roku? Być może. Autor wpisał również dedykację .

Po obiedzie idą około 300 metrów w kierunku 71 de la rue Lefrancq w Schaerbeek. Tam Michel de Ghelderode mieszka od 1940 roku ze swoją żoną .

„I wtedy wielki człowiek wszedł do starego domostwa, gdzie mieszkam, do mojego mrocznego i staroświeckiego wnętrza, gdzie bywają tylko ludzie dziwaczni, od pary, żyjący poza zgiełkiem i tumultem, jak ja sam” – pisał Michel de Ghelderode.

Florimond Bruneau, „starzec o uśmiechu dziecka, podobny do Franza Liszta, ale chudy, z grzywą srebrnych włosów” , wchodząc do mieszkania dramaturga miał powiedzieć: „Przyprowadzam panu wielkiego człowieka”.

Wówczas Czapski, być może zmieszany, ale z poczuciem humoru, powiedział:

– „Oto jestem i jestem największym malarzem Europy!”

„Czuły olbrzym” – jak nazwał go belgijski pisarz – pochylił się ku niemu, ukazując świetliste oczy i kiedy gospodarz chciał „wznieść się ku temu nieznajomemu, [..] ku temu cudzoziemcowi, który przyszedł z bohaterskiej Polski przez Monte Casino i Paryż”, ten olbrzym jeszcze bardziej skłonił się, „zginając się jak marionetka” i wziął prawą rękę dramaturga i „dotknął jej ustami”, jakby ten nosił pierścień z ametystem i usłyszał szept z ust Polaka : „ręka… poety”.

1953 –  PATRICIA NEWAY

Temu spotkaniu towarzyszył obraz  Patricia Neway  namalowany ręką Czapskiego. I tu pojawia się zagadka. Na wystawę Czapski zabrał z Paryża dwa obrazy ukazujące śpiewaczkę: jeden to ten, który jest w polskiej kolekcji prywatnej, a drugi być może to ten, który został podarowany przez Richarda Aeschlimanna do Pawilonu Józefa Czapskiego? Tosca siedząca na fotelu z wykrzywionymi rękoma. Oba namalowane w 1953 r.

Oto jak Ghelderode opisuje obraz Czapskiego:

„A ja jestem z tych, co pochłaniają formy i kolory – malarstwożerca – jak mówi mój amerykański przyjaciel Samuel Draper. […] uważałem siebie za nasyconego ponad wszelką miarę, znużonego sztuką i oto płótno przybysza wytrąca mnie, wyrzuca z mego świata, i cudownie ugodzony, jestem w świecie nieznajomego.[…] Przyniósł tylko jedno płótno, namalowane w Paryżu, gdy wrócił z występu śpiewaczki Patrycji Neway – sylwetka Toski, w patetycznym półmroku – płótno muzyczne, w szerokim i poważnym vibrato, gdzie niewidoczna miłość i śmierć czatują na siebie. Płótno, a nie rodzaj stłumionego szlochu, namalowane w drżącym wzruszeniu.[…] wobec tego płótna , które ofiarowało się jak śpiew na harmonijnej scenie, płynącego jak statek po symfonicznej fali – pozostałem niemy. Czapski także i powiedział tylko: „Tak…”.

Obraz Patricia Neway w Tosce zostaje w mieszkaniu u Florimonda Bruneau.

Po spotkaniu, zauroczony Czapskim, autor „Mademoiselle Jaïre” 3 kwietnia 1955 roku kreśli piórem, na niebieskim papierze, list do niego. Odbiorca wkleja go do dziennika .

„Szanowny Panie Józefie Czapski,
Słowa te mówią, jak bardzo jestem szczęśliwy, że Cię poznałem! Jesteś teraz obecny w mojej samotności, w tej przejmującej i dramatycznej wizji prześladowanej Niewinności, którą zawdzięczam Twojej dobroci, zachowuję Twoją twarz i Twój głos, pewien, że Los nie chce, aby to spotkanie było bez przyszłości!

Mogę żałować niesprzyjających okoliczności, wszechobecnej choroby, która uniemożliwiła mi docenienie Twojej sztuki, która jest mi ofiarowana jako coś tak cennego i w której wyczułem instynktowną szlachetność i ludzką godność.

Mogę również żałować obecności tego młodego nieznajomego, który tak gorączkowo zatruwa nasze godziny, kradnąc chwile dostępne … Ale … wspomnienia chwil spędzonych u mnie, wspaniałe!

Od tego czasu mogłem podziwiać u Bruneau tę jedną, zupełnie niezwykłą, która pewnego dnia stanie się klasyczna i którą uważam za arcydzieło! W końcu, jak wiecie, znajdziecie się w gronie malarzy, z całą gościnnością, z pełnym zrozumieniem, na jakie zasługujecie… Do zobaczenia wkrótce, prawdopodobnie w Paryżu! Niech nasza przyjaźń, ta Bruneau i moja, towarzyszy z daleka!

Z wyrazami szacunku i oddania”.

I tu pojawiają się pytania. Który obraz znalazł się u malarza?

W piątek, 20 lutego 1953 roku razem z Danielem Halevy i jego żoną udają się do Opery, by posłuchać Toski. Zapewne w „Le Monde” po premierze przeczytał pochlebną recenzję napisaną przez René Dumesnil :

„Głos Patricii Neway jest godny podziwu. Wiemy o tym od dnia, w którym po raz pierwszy zaśpiewała rolę pani Sorel w Konsulu, najpierw w oryginalnej wersji angielskiej, a w następnym sezonie w wersji francuskiej. Znaleźliśmy w Tosce te same wybitne cechy dramatyczne, to samo piękno barwy głosu”.

I już w niedzielę 22 lutego 1953 roku  przystępuje do malowania z rysunku Patricii Neway:  Floria Tosca siedzi na fotelu, tyłem do widza. Niezadowolony pisze: ”kicz”? Przez kolejne dni pracuje nad nią, potem jeszcze kolejne płótno – ujęcie siedzącej opartej o fotel i widzimy jej twarz i wykrzywione ręce, ale 5 marca zaczyna znowu kolejny obraz: Tosca stoi i widzimy ją z profilu. W dzienniku znajduje się kilka pięknych szkiców . W tym czasie dużo maluje: Lożę, Autoportret (zamalowuje go), Smutnego fryzjera i właśnie te 4 (!) obrazy z Patricią Neway: siedząca na fotelu (dwa ujęcia), stojąca (lewy profil, popiersie) i stojąca (widzimy całą postać).

10 kwietnia 1955 roku Czapski jest Paryżu i w dzienniku zapisuje: „Spotkanie z Ghelderode – spotkanie z Rémy Celis – „spotkanie” z Buffetem. Wtedy ogląda, być może wspólnie z Celisem, wystawę Bernarda Buffeta: „Groza wojny”.

1956 – MAGIE ROUGE W PARYŻU

W 1956 roku Wielkanoc wypadała 1 kwietnia. W planach na kolejny tydzień poświąteczny Józef Czapski zanotował, że 3 kwietnia zaplanowane ma wyjście do teatru na „Magie Rouge” Michela de Ghelderode’a.

Rankiem tego dnia, notabene w dzień swoich 60. urodzin, zaczął malować portret Marysi Zielickiej (żony Józefa Zielickiego, swojego przyjaciela). Wieczorem z Jerzym Giedroyciem w Paryżu oglądał „Magie Rouge” w inscenizacji Gilles’a Chancrin’a. Na scenie aktorzy: Pierre Debauche, Raymond Jourdan, Suzanne Wauters, Philippe Hébrard, Daniel Darès, Gilles Chancrin, Gérard Algret.
Czy w czasie spektaklu Czapski rysował? Nie dotarłam do szkicownika, w którym byliby aktorzy, sceny zanotowane notatka malarską.

Józef Czapski, Magie Rouge, 1956. Kolekcja prywatna.

Wiem jednak dokładnie, kiedy postawił na sztaludze płótno o wymiarach 65×46 cm, na którego odwrociu widnieje pieczęć Blanchet – znak paryskiego handlarza płótnami do malowania. Zaczął malować i skończył Magie Rouge w kwietniu 1956 roku . Po zakończeniu pracy sygnował dzieło: „J Czapski” .

Przy miniaturce dzieła w rezultatach napisał: „U Ghelderode”.

Ten dopisek pojawił się zapewne znacznie później.

W połowie maja 1956 roku ogląda jeszcze sztukę „Barabasza” – dramat w 3 aktach w reżyserii Jacques’a Huismana, wystawiony w Paryżu w Théâtre Sarah Bernhardt. I maluje potem obraz o tym samym tytule. Nie udało mi się jeszcze dotrzeć do tego płótna. Wiem, w jakiej powinien być  kolekcji prywatnej. Wiem, jak może wyglądać, bo zachowała się do niego akwarela w kolekcji prywatnej.

ŚMIERĆ Florimonda Bruneau

18 września 1956 roku autor „Wędrówek mistrza Kościeja” napisał do Czapskiego przejmujący list:

„Drogi Przyjacielu,
nie udało nam się spotkać, mimo trzech podróży do Paryża w tym roku, ale udało Ci się zobaczyć kilka moich sztuk, a to najważniejsze! Nigdy Cię nie zapomnę. […] wątpię, czy jeszcze zjadę do Francji. Nie ma znaczenia: duch mógłby chcieć; bramin ignoruje odległości, chronologię!

Piszę do Ciebie przede wszystkim, aby ogłosić śmierć drogiego starego artysty, który przyjął Cię podczas Twojej wystawy w Brukseli. Tak, Florimond Bruneau zasnął w niedzielny wieczór, spokojnie i przytomnie, po szlachetnym, płodnym i hojnym życiu. Godna podziwu twarz, wspaniały charakter.

Tacy ludzie są przy nas w naszym karnawale niespokojnych cyników, którzy oczekują Szatana zapowiedzianego przez Apokalipsę w roku 2000! Cóż za rozsądek, drogi Bruneau, i jakie ukryte człowieczeństwo w jego dziełach!

Kochał Cię i uważał Cię za wielkiego malarza! Nie mylił się! Często myślał o Tobie, aż do ostatnich dni! Zachowaj moje wspomnienie i pamięć o nim w swoim sercu”.

Być może pod wpływem listu od dramaturga o śmierci belgijskiego malarza, Czapski postanawia powrócić do sceny z jego sztuki i maluje ponownie scenę z „Magie Rouge”. Dwie postaci: Hieronimus i Sybilla. Nadaje tytuł, dzisiaj wydaje się roboczy, dla odróżnienia dwóch płócien: Magie Rouge (z rękawami) .

Wernisaż wystawy Józefa Czapskiego w Muzeum Narodowym w Poznaniu, 23 czerwca 1957 r. fot. L. Perz, J. Maćkowiak.

To właśnie ten, namalowany w październiku 1956 roku, obraz wyśle w 1957 roku do Polski Rzeczpospolitej Ludowej, do Muzeum Narodowego w Poznaniu, na pierwszą po II wojnie światowej wystawę z jego obrazami i rysunkami.
Magie Rouge namalowaną w kwietniu 1956 roku malarz przekazuje Michel de Ghelderode, a ten wiesza ją na ścianie swojego mieszkania, w którym były też obrazy Bruneau. W 1968 roku opublikowano zdjęcie z pokoju pisarza w książce Jean Francis „L’éternel aujourd’hui de Michel de Ghelderode”. Jednak nie pojawiło się w opisach nazwisko Czapskiego.

Jean Francis, L’éternel aujourd’hui de Michel de Ghelderode, Louis Musin, 1968, zdjęcie str. 69

 

Dopiero w 2022 roku obraz, który wisiał na ścianach mieszkania dramaturga  został wystawiony na aukcji domu Millon w Paryżu (nr katalogowy 127 aukcji z dnia 13.06.2022 r.). Szacowana cena od 8000 euro do 12000 euro. Obraz sprzedano za 17 000 euro. Kupił go miłośnik dzieł Czapskiego z Poznania. Po zakończonej aukcji gratulowałam zakupu.

Teraz czas na odnalezienie wersji Magie Rouge z rękawami, tej  z października 1956 roku.

Ghelderode spędził ostatnie chwile życia w wielkiej samotności, łagodzonej listami od kilku wiernych przyjaciół, w tym od Józefa Czapskiego. Do ostatnich dni pisarzem opiekowała się jego żona.

Obrazy Magie Rouge, Magie Rouge (z rękawami), Barabasz – namalowane w 1956 roku oraz Patricia Neway w Tosce (I) z 1953 roku łączy osoba dramaturga: Michel’a de Ghelderode’a.

Do odnalezienia pozostają więc obrazy: Magie Rouge (z rękawami), Barabasz oraz Patricia Neway w Tosce (II), którą podziwiali belgijski pisarz i belgijski malarz.

 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

logo ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego

 

 

 

 

O autorze /


Urodziła się w Nowej Dębie. Studiowała w Krakowie, na Uniwersytecie Jagiellońskim; studia podyplomowe z zarządzania projektami na Akademii Górniczo-Hutniczej. Autorka od wielu lat zajmuje się twórczością Józefa Czapskiego: przegląda archiwa, odczytuje dzienniki i zbiera informacje o dziełach malarza (projekt: Catalogue raisonné dzieł Józefa Czapskiego), nagrywa rozmowy z tymi, którzy znali autora "Na nieludzkiej ziemi". Powołała w 2017 roku Festiwal Józefa Czapskiego (jest jego dyrektorem) . Odbyły się już dwie edycje festiwalu (2017 i 2020 rok). Stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (Literatura 2020, Animacja kulturalna 2026). Kuratorka wystawy "Józef Czapski en France. Œuvres des collections privées", 2020. - projekt zrealizowany w ramach programu "Kulturalne pomosty", 2020. Kuratorka wystawy "Józef Czapski dzieła z kolekcji prywatnych, Kordegarda, Galeria Narodowego Centrum Kultury, od 28.04.2022 - 6.06.2022. Kuratorka wystawy w nowej Galerii Józefa Czapskiego w Pałacu w Kurozwękach "Józef Czapski. Dzieła z kolekcji Markiza Michaela Popiela de Boisgelin", 2023. Copyright 2016 - 2026 - Ela Skoczek / Materiały umieszczone (zdjęcia, artykuły) na stronie są chronione prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autora.

Artykuły powiązane

O pisaniu biografii

"(...) starałam się docierać do istoty rzeczy każdego zagadnienia w przekonaniu, że zbliżanie się do prawdy i jawność są wymowniejsze i moralniejsze od przemilczeń, legend i niedomówień.


Ludźmi jesteśmy i tylko ludźmi ułomnymi choćby nas inni brali za aniołów - pisał Mickiewicz do przyjaciół – cytując Naśladowanie.

Maria Czapska, Szkice Mickiewiczowskie, Wstęp

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu z redakcją